środa, 14 marca 2012

Ekologiczny żel do dezynfekcji rąk, a raczej, pianka

Długo szukałam czegoś z dobrym składem, do mycia rąk, kiedy nie ma jak je umyć wodą. Tradycyjne żele do rąk są bardzo fajne, przydatne, poręczne, ale jest jedno "ale" - zawierają całe mnóstwo pegów, etylów-metylów, parabenów i innych takich, które nie bardzo chcę mieć na swoich rękach. Tym bardziej, że tymi samymi rękami mogę za chwilę wziąć, na przykład, kawałek chleba. Naprawdę nie lubię kanapek z parabenem. 

Ale poszukiwania ekologicznego środka nie były łatwe. Przerażała albo cena, albo pojemność (200 ml? raczej nie do torebki...). Więc chcę się podzielić tym, co w końcu udało mi się znaleźć i co dosyć dobrze się sprawdza. Delikatna pianka Bentley Organic, bez alkoholu, ma przyjemny zapach i nie wysusza rąk. Brakuje mi trochę uczucia świeżości, które się ma po alkoholu :)) ale nie można mieć wszystkiego na raz, prawdą? :)

 
Firma: Bentley Organic
Produkt: Antybakteryjna pianka do rąk (Hand Sanitizer)
Skład: Aqua (Water), Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder*, Lauryl Betaine, Lactic Acid, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Fruit Extract, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Extract, Citrus Tangerina (Tangerine) Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Potassium Sorbate
* certyfikowane składniki z upraw organicznych
Opakowanie: 50 ml
Cena: ok. 19 zł

Owsiane ciastka z żurawiną i pestkami


Zdrowe ciastka, szybkie i łatwe w przygotowaniu, moja ulubiona potrawa weekendowa :)

Składniki:

  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1 szklanka mąki pszennej razowej
  • 5 łyżek oliwy
  • 1/2 szklanki suszonej żurawiny
  • 1/2 szklanki pestek (słonecznik lub dynia, lub mieszane)
  • 1 jajko
  • 3 łyżki ksylitolu (lub innego zdrowego cukru)
  • 1/3 łyżeczki sody, gaszonej jabłkowym octem
  • ok. 100ml kefiru
  • 1 łyżeczka cynamonu

Wszystko mieszamy razem, lepimy ciastka (trzeba mocno przyciskać, bo na tym etapie ciastka mogą chcieć się rozwalić, od nadmiaru smacznych żurawinowych składników :)), pieczemy w 200 stopniach około 25 minut.

Ciastka są dobre również po kilku dniach przechowywania w pokojowej temperaturze.

piątek, 9 marca 2012

Poorly Made In China

Dla tych, którzy chcą wiedzieć, jak "made in China" wygląda od podszewki oraz znają język angielski, gorąco polecam książkę "Poorly Made in China" Paula Midlera (pełna jej nazwa brzmi tak: "Źle wyprodukowane w Chinach: opowiadanie osoby wtajemniczonej w reguły chińskiej produkcyjnej gry").


Zrobiła na mnie duże wrażenie i była ostatnim gwoździem w trumnie mojego kupowania chińszczyzny :)

O czym więc opowiada Paul Midler i kim jest? Pan Midler jest Amerykaninem, biznesmenem, specjalistą od crisis management (zarządzania w sytuacjach kryzysowych), który spędził w Chinach ponad dziesięć lat, pomagając zachodnim firmom w kontaktach z ich chińskim partnerami. Jego znajomość obyczajów i chińskiego języka miała być gwarancją lepszych wyników negocjacji i szybkiego rozwiązywania problemów. Niestety, pomiędzy "miało być" a "było" znalazła się przepaść w postaci dość specyficznego zachowania chińskich właścicieli fabryk i niskiej jakości wyrobów.

Paul Midler nie moralizuje i nie wyciąga wniosków. On po prostu szczegółowo opisuje sytuacje, które miały miejsce w różnych fabrykach, ich skutki oraz reakcje zachodnich firm i chińskich biznesmenów.

Kilka przykładów z tej fascynującej opowieści chyba na zawsze utkwiły w mojej pamięci i ostatecznie wyleczyły z zakupoholizmu.
  • Pewna fabryka kosmetyków, w której pracownicy ręcznie wypełniały słoiki z kremami... nigdy nie myjąc rąk. W toaletach nie było nawet mydła, bo po co?
  • Szampon, piana do kąpieli i żel do mycia z identycznym składem. Bo po co wymyślać różne składy? Do mycia? Do mycia. To wlejmy tę samą chemię, kto tam będzie sprawdzał...
  • Podrabiane wyniki badań laboratoryjnych... lub po prostu ich brak. Klient chce mieć pewność, że produkt jest bezpieczny? To niech sam sobie to sprawdza. A jak mu się nie podoba, to co zrobi? Pójdzie gdzie indziej? Gdzie? Jakość wszędzie ta sama (a raczej jej brak), a ceny wyższe, więc niech sobie siedzi cicho i nie kwiczy.
  • Mydło z zawartością aloesu, którego nigdy nie było w środku. A czemu ma być? Nie wystarczy, że jest narysowany na etykiecie? Nie? Dziwne.
  • Praktyka "fading quality", czyli "pogarszającej się jakości". Pierwszą partię robimy dobrą, żeby zachęcić głupiego zachodniego sprzedawcę, że warto z nami robić interesy. Jak już mamy go w rękach i podpisze kontrakt, to zacznijmy oszczędzać. Na opakowaniu, na składnikach, na wszystkim. Gdzie tylko się da. Róbmy coraz mniejszą zawartość, coraz cieńsze opakowanie, coraz gorsze składniki. Ważne jest robić to powoli, żeby nie rzucało się w oczy. A jak już się rzuci, to negujmy wszystko i zwalajmy to na kupującego. Przecież mamy takie rozwalające się opakowanie już od jakiegoś czasu, wcześniej Pan się nie skarżył, więc koniec rozmowy.
  • Warto jest też dobrze zaprezentować swoją fabrykę. Pierwsza wizyta zachodnich partnerów: ubieramy wszystkich pracowników ładnie, pożyczamy nowoczesne maszyny, sprzątamy oraz mówimy o świetnych warunkach pracowników: urlopach, przerwach na obiad, dobrym wynagrodzeniu. Kontrakt podpisany? To druga wizyta wygląda już troszkę inaczej. Nowoczesne maszyny znikają. Pracownicy nie mają już czystych koszuli i spodni (ani urlopów i przerw, a w niektórych przypadkach - nawet paszportów, żeby sobie nie szukali lepszej pracy). Wszędzie jest brud, smród i chaos. Czyżby to ta sama fabryka?? Ano owszem.
Welcome to China.

wtorek, 6 marca 2012

Polska bielizna, polskie koszulki, polskie rajstopy

Dzisiaj otwieram swoją skrzynkę mailową, a w niej - informacja o wyprzedaży w sklepie Eldar (www.eldar.pl) Ucieszyłam się :) Jeszcze zanim zaczęłam unikać chińszczyzny, wolałam kupować polskie rzeczy. Wiadomo, z jakością bywa różnie (z cenami - tym bardziej), ale dwie firmy przypadły mi do gustu: wyżej wspomniany Eldar i Italian Fashion (pl.italianfashion.pl). Tak a propos, bardzo się zdziwiłam, że firma z Italian w nazwie jest zupełnie polska, ale mi to nie przeszkadza :) Jeżeli chodzi o rajstopy, lubię też Gattę (www.gatta.pl) i Marilyn (www.marilyn.pl). Szczególnie te z bawełny. Piękne, ciepłe i nie podrażniają moich nóg, które mają czasami alergię na sztuczne materiały.

Moje subiektywne zdanie jest takie, że polska bielizna jest dobra jakościowo, wytrzymuje dużo prań i można znaleźć całkiem ładne modele. Nie żałuję, że więcej nie kupuję chińskich wyrobów. Szczególnie o tym się przekonałam, kiedy kupiłam stanik firmy Atlantic, myśląc, że pewnie jest produkowany w Polsce. Pomyliłam się... Kolejne "Made in China". Stanik śmierdział czymś mocno chemicznym, a w dotyku był sztywno-sztuczny. Do tej pory nie odważyłam się go założyć :)

sobota, 3 marca 2012

Zielona jajecznica


Kolejne danie z serii "Nie mam czasu na porządne gotowanie" :)

Składniki:
  • 3 jajka
  • garść rukoli
  • garść szczypiorku
  • 5-6 sztuk pomidorów cherry
  • mieszanka ulubionych przypraw
Wszystko się wymiesza i smaży się na łyżce oliwy.

Razowy makaron ze szpinakiem


Danie z serii "Jestem głodna, ale zmęczona i nie mam czasu na gotowanie" :)

Składniki: 
  • razowy makaron - pół opakowania (200g)
  • mrożony szpinak (liście lub rozdrobiony) - pół opakowania
  • pestki dyni
  • kilka ząbków czosnku
  • ser (żółty lub pleśniowy) - 100g
  • parmezan tarty - garść
Gotuję makaron, a w międzyczasie podsmażam szpinak z drobno pokrojonym czosnkiem, dopóki się nie rozmrozi. Dodaję ser (z reguły ten, który akurat mam pod ręką :)). Gotowy makaron mieszam ze szpinakiem, posypuję parmezanem i pestkami dyni.

Przyprawy do sałatek i jajecznic

Lubie przyprawy, szczególnie mieszanki, szczególnie te do sałatek :)
 
Kiedyś korzystałam z Fit Up firmy Kamis, ale zrezygnowałam, kiedy okazało się, że zawierają dwutlenek siarki. No i do tego jak pewnie wszyscy wiedzą, Kamis został wykupiony przez wielką amerykańską korporację, co dla mnie nie jest zachętą do zakupów.

Ale wcale nie żałuję, bo znalazłam dobre alternatywy. Smakują świetnie, nie zawierają nic podejrzanego. Polecam gorąco nie tylko do sałatek.

Firma: La Moundial Funghi Di Giangrande Salvatore
Produkt: mieszanki przypraw (Puttanesca, Bolognese, Boscaiola, Ortolana i inne)
Skład: naturalne suszone warzywa i zioła w dużych kawałkach
Opakowanie: 50g
Cena: ok.5 zł
Dostępność: Piotr i Paweł, www.spragnieninatury.pl

Firma: Dary Natury
Produkt: Podlaska przyprawa do sałatek
Skład: cząber, gałka muszkatołowa lubczyk, szałwia, papryka, pieprz czarny, tymianek, majeranek, macierzanka, ziele angielskie, warzywa
Opakowanie: 50g
Cena: ok. 4 zł
Dostępność: większość internetowych sklepów ze zdrową żywnością, na przykład: www.kozlek.pl, www.ekosfera24.pl

Firma: Kotanyi
Produkt: Zioła prowansalskie
Skład: rozmaryn, tymianek, cząber, bazylia, estragon
Opakowanie: 11g
Cena: ok.2 zł
Dostępność: wszędzie :)